Publikacja z tygodnika  FAKTY z 15.01.2004  www.fakty.de
W krainie tysiąca wysp

Czy wiesz, że jest na świecie archipelag rozciągnięty na przestrzeni równej odległości pomiędzy Lizboną a Moskwą, czyli na blisko pięciu tysiącach kilometrów? To największy na świecie kraj wyspiarski, który tworzy pomost pomiędzy dwoma kontynentami: Azją i Australią. Obejmuje swym obszarem kilkanaście tysięcy wysp i wysepek rozsianych po obu stronach równika. Ten tropikalny kraj jest mozaiką wielu religii, kultur i obyczajów. Równikowe słońce, tropikalna przyroda, cudowne plaże, palmy kokosowe, egzotyczne owoce oraz życzliwi i przyjaźnie nastawieni mieszkańcy, to tylko niektóre z powodów dla których warto odwiedzić Indonezję.

Trudno odpowiedzieć na pytanie, z ilu dokładnie wysp składa się Indonezja. Oficjalne źródła podają wprawdzie liczbę 13.677, ale najnowsze badania wykazują 18.585. Liczba tych wysp wydaje się być zmienna, w zależności od pory roku, stanu morza i pływów. - Pańscy rodacy najchętniej odwiedzają wyspę Bali oraz stolicę Indonezji, Dżakartę. Popularne są także wyspy Lombok, Flores i Sumatra. Oprócz wymienionych wysp i miast poleciłbym panu osobiście odwiedzić niezwykłe miasto Yogyakarta na Jawie Centralnej, które jest kolebką kultury i tradycji jawajskich. Unikalność i niezwykły charakter tych miejsc gwarantuje niezapomniane wrażenia - zapewniał mnie przed wyjazdem ambasador Indonezji w Warszawie, Ibnu Sanyoto. 3-tygodniową wyprawę rozpoczęliśmy od wyspy Bali. Jedna z balijskich legend mówi, że Stwórca Świata, aby pokazać ludziom namiastkę raju, stworzył na morzu Jawajskim wyspę Bali. Dzisiaj to niewątpliwie najczęściej odwiedzane przez turystów z całego świata miejsce w Indonezji. Słynie przede wszystkim z pięknych krajobrazów i folkloru, a niezwykle interesującą jest tamtejsza muzyka i taniec. Kolorowo i misternie zdobione są narzędzia, instrumenty, ozdoby, rzeźby, stroje i tkaniny. Nad wyspą króluje wysoki i groźny wulkan Agung liczący 3000 metrów n.p.m. Indonezja jest obszarem wyjątkowo aktywnym sejsmicznie i wulkanicznie. Znajduje się tutaj prawie 70 aktywnych wulkanów, z których najgroźniejszym jest Krakatau w Cieśninie Sundajskiej, Bromo i Merapi w środkowej części Jawy. Aż trudno mi w to uwierzyć, że po moim powrocie z Indonezji, Azję Południowo-Wschodnią, nawiedziło ogromne trzęsienie ziemi o sile wstrząsów blisko 9 w skali Richtera, którego epicentrum znajdowało się pod dnem Oceanu Indyjskiego u zachodnich wybrzeży indonezyjskiej Sumatry i było najsilniejszym na świecie od ponad 40 lat. Ubud - miasteczko, które zachwyca nas swą atmosferą. Szczególnie interesujące są boczne uliczki z przydomowymi świątyniami i ogrodami, gdzie kilka razy dziennie Balijczycy składają bogom dary, które mają postać małych koszyczków z odrobiną ryżu, kwiatów i tlącego się kadzidła.W okolicach Ubud szczyty wulkanicznych gór wyrastają na wysokość ponad trzech tysięcy metrów, nie odczuwa się upałów wybrzeża, wręcz przeciwnie - często panuje tu lekki górski chłodek i snują się mgły. Warto udać się do "Monkey Forest" na spotkanie z licznymi małpami, choć jak czytam w przewodniku, trzeba wyjątkowo na nie uważać - to ponoć są małpy o najgorszych manierach ze wszystkich spotykanych w balijskich świątyniach. Z Bali przejechaliśmy autobusem na sąsiadującą wyspę Jawę. Kierowca kilkakrotnie zatrzymywał się, przez okno za drobną opłatą dostawał małe pudełko z liści bananowca wypełnione świeżymi kwiatami i kadzidłem. Wypowiadał w swoim języku jakieś tajemnicze zaklęcia i przyklejał na czoło mokre ziarno ryżu. Nasz autobus został właśnie "pobłogosławiony", chociaż w trakcie 22-godzinnej podróży kierowca trzykrotnie zmieniał koło. Jawa to wyspa o powierzchni trzykrotnie mniejszej niż Polska, gdzie mieszka 114 mln ludzi, czyli prawie tyle, co w całej Rosji! Na 1 kilometr kwadratowy przypada 813 mieszkańców! W latach szęśćdziesiątych i siedemdziesiątych do Indonezji przybyło wielu polskich misjonarzy. Udało nam się odwiedzić dwóch z nich. Ojcowie werbiści Stanisław Pikor i Józef Glinka mieszkają i pracują w drugim co do wielkości mieście Indonezji, Surabaya, dokąd docieramy tutejszym pociągiem ekspresowym.
W czasie niedzielnego spotkania, przy indonezyjskiej kawie, misjonarze opowiadają o kraju. - Indonezja nie jest krajem wolnym od gospodarczych trudności i religijno-politycznych napięć – mówi Ojciec Pikor, werbista, pracujący w Indonezji od 40 lat. - Ostatnio Indonezja staje się areną coraz krwawszych starć na tle religijnym i etnicznym - dodaje z niepokojem Ojciec Glinka, wspominając chociażby zamach bombowy na Bali.Na wyspy Gili Trawangan dotarliśmy zwykłą, tzw. "publiczną" łodzią motorową. Płynęliśmy w towarzystwie tubylców z ich dobytkiem i zakupami, workami ryżu i siana, koszami suszonych ryb i owoców, żywymi kurami. Wyspy Gili Air są na tyle małe, że każdą z nich można obejść wkoło w jedną godzinę. Gdy dopływaliśmy do Gil Trawangan dopadła nas tropikalna ulewa - cóż pora deszczowa. Wody wokół wysp upodobali sobie nurkowie. Mnie pozostał "snorkling" - zupełnie bezpieczny i łatwy sposób podglądania życia morskiego, bez konieczności pływania z butlą tlenową. Wieczorami warto samemu usmażyć za kilka dolarów rybę, kraby, kalmary czy homary w jednej z licznych knajpek, z których
większość posiada wielkie ekrany, gdzie przez całą noc można oglądać filmy w pozycji półleżącej. Z wysp wyruszyliśmy na południe Lombok. Szum i turkus wód oceanu, kokosowe palmy pochylone nad bialo-złocistym piaskiem, rajskie plaże. I prawie całkowity brak turystów. Na specjalną uwagę zasługuje miejscowość Kuta Lombok, gdzie zatrzymaliśmy się na kolejne trzy dni. Dzięki wypożyczonym za 4 dolary motocyklom, mieliśmy okazję zwiedzić prawie całe południwe wybrzeże Lomboku, zatrzymując się co jakiś czas na fantastycznych plażach, gdzie za równowartość niecałych dwóch złotych, młoda Indonezyjka otworzyła nam świeżutkiego kokosa. Raj na ziemi! Ostatnia noc na Bali, w słynnym Kurorcie Kuta utwierdziły nas w przekonaniu, iż ten sposób spędzania urlopu jaki jest tu oferowany niekoniecznie odpowiada naszym wyobrażeniom. Ruch, hałas, tłok, sklepy, bary i dyskoteki. Że też istnieją ludzie, którzy w tym celu wybierają się do Azji? Odwiedziłem zaledwie trzy indonezyjskie wyspy. Zabrakło czasu, aby między innymi "spotkać" się ze słynnymi smokami - waranami, jaszczurami z Komodo czy też zajrzeć do krateru jednego z tutejszych wulkanów, poznać bliżej Sumatrę i Sulawesi. Do odwiedzenia pozostało mi jeszcze ponad osiemnaście tysięcy wysp. Pewnie za rok uda się zobaczyć... kolejne trzy.

TEKST I ZDJĘCIA:
SEBASTIAN WIECZOREK