Kołysanki z końca wszechświata.

Napisanie i wydanie książki w języku polskim w Niemczech to zjawisko ciągle tak samo rzadkie, jak usłyszenie niemieckiej piosenki w polskim radiu. Całkiem niedawno wydarzyło się to jednak i to dwukrotnie. W obu przypadkach za sprawą Krzysztofa Mika, prozaika i dziennikarza mieszkającego w Aachen.

Pierwsza książka nosi tytuł "Kołysanki dla spóźnionych" i jest to zaktualizowana wersja, wydanego w Polsce w 1998 roku  zbioru reportaży literackich o tzw. "Spätaussiedlerach" i Polakach zamieszukujących w Niemczech pt. "Kołysanka dla spóźnionych". Jej humor, ironię i rzetelność w opisie skomplikowanych losów, docenili w swoim czasie już m.in. znany publicysta "Polityki" Adam Krzemiński oraz reżyser Kazimierz Kutz. Jak pisze we wstępie autor: "Wszystkie historie opowiedziane w tej książce - choć nie wszystkie nazwiska i nazwy miejscowości - sš prawdziwe. Ukradłem je z życia kilku osób, przeszmuglowałem w mojej pamięci, oprawiłem w ramki i powiesiłem sobie nad łóżkiem. W cieniu niektórych wspomnień zdrowiej się bowiem śpi." Znakomita, by nie powiedzieć obowišzkowa lektura dla całej, prawie dwumilionowej grupy, mówiących po polsku Europejczyków osiadłych między Odrą a Renem.

Druga książka, "Na końcu wszechświata w samo południe" to zbiór opowiadań pod wspólnym mottem, częściowo wcześniej już opublikowanych i nagrodzonych. Ich teksty, także pełne humoru a nawet sarkazmu, odnoszą się do europejskiej współczesności, która - choć nie zdążyła się jeszcze całkiem spełnić - już powoli staje się przeszłością i dlatego - tak naprawdę - można ją w pełni ocenić dopiero z perspektywy przyszłości. Jak pisze w dzienniku pokładowym pierwszej wyprawy na koniec wszechświata i z powrotem w samo południe autor: "Zdarzyło się to w tych przedziwnych czasach, kiedy świat składał się tylko ze zwykłych atomów. Ludzie nie ukrywali jeszcze swojej płci, choć mężczyźni walczyli już z impotencją w ogromnych fitness-studiach, zaś kobiety zamiast siatek z zakupami nosiły silikonowe piersi. Oprócz much, gołębi i karaluchów, można było spotkać żyjące na wolności słonie i tygrysy, a piwo podawano w szklankach (...)" Lektura na długie, jesienno-zimowe wieczory, bynajmniej jednak nie tylko dla miłośników  piwa, ale również czerwonego wina i  zwykłej, gorącej herbaty z cytryną.

Skojarzenie na początku tego artykułu obu wydawnictw  z radiowymi piosenkami nie jest zresztą jedynie czczą metaforą. Towarzyszą im bowiem dwie płyty, na których Krzysztof Mik czyta fragmenty swoich tekstów. Są one okraszone  świetną, specjalnie napisaną do nich muzyką Tomasza Glanca, polskiego  kompozytora i jednego z najlepszych europejskich muzyków organowych, od lat mieszkajšcego w Montebaur, niedaleko Koblencji.

Książki można nabyć lub zamówić w agencji reklamowej AC-Creative (współwydawca), 52070  Aachen, Liebigstr. 40, Tel.: 0241- 16 66 88, Fax: 0241 - 166 236, eMail: service@ac-creative.de